Historie wielu uczestników Przystanku Jezus są poruszające i inspirujące. Dla każdego kto doświadczył dobra jakie płynie z tego wydarzenia ewangelizacyjnego, jest to niezapomniane przeżycie.

Norbert był od zawsze mocno związany z muzyką. Często jeździł na Przystanek Woodstock, ale dopiero spotkanie z uczestnikami PJ odmieniło jego życie. Kiedy pierwszy raz trafił do namiotu ewangelizacyjnego był… poirytowany. – Rozejrzałem się wokół i zauważyłem wielu księży oraz siostry zakonne. Co oni tu robią? Czy muszą być nawet tutaj? Wyszedłem błyskawicznie – opowiada.

Ostatniego dnia festiwalu zupełnie przypadkiem znów trafił na PJ. – Kiedy szedłem do tego dużego namiotu po drodze towarzyszyły mi dziwne myśli. Nie byłem pewien, czy to miejsce jest dla mnie. Jestem przecież tak strawiony i poraniony przez to, co już zdążyłem zrobić w swoim życiu – zastanawiał się. – Gdy tylko znalazłem się w namiocie runąłem na kolana. Znajdowałem się na ziemi, nie mając sił, by wstać i podjeść pod scenę.

Jak opowiada w głowie szalały różne myśli i prowadził ze sobą dołujący monolog. – Może ten ostatni raz? Czy powinienem spróbować z Nim porozmawiać? Nie, to przecież jest pozbawione sensu. Tak długo go szukałem, wszędzie, odszedłem zbyt daleko. Zresztą czy ktoś, kogo tak krzywdziłem będzie chcieć ze mną rozmawiać? Wątpię, że wciąż mnie kocha. Wątpię, czy istnieje… – opowiada.

Ostatecznie postanowił się przełamać. – Zawołałem: Proszę, przyjdź!. Takiego przypływu ciepła, odczucia bliskości kogoś wyjątkowego, pocieszającego nie odczułem nigdy wcześniej. Z moich oczu płynął strumyk łez. A nie pamiętam, kiedy uroniłem choć jedną, pojedynczą łzę.

Wówczas podszedł do niego ksiądz i zaprosił do rozmowy. – Pomógł mi zrozumieć, co się stało. Mówił do mnie słowami pełnymi miłości. Nie ukrywam, z trudem powstrzymywałem emocje. Odbyliśmy wspólną modlitwę. Ile to czasu już minęło od ostatniej modlitwy wypowiedzianej na głos? 5 lat, czy więcej? – wspomina.

Następnie, posłaniec zapytał, czy może pomodlić się, modlitwą z dłońmi położonymi na głowie. – Ponownie czułem ciepło, ogrzewające. Czułem, że mogę w każdej chwili „odlecieć”, upaść… lecz stałem w dalszym ciągu, aż do końca modlitwy zwieńczonej kwestią wypowiedzianą po łacińsku. Jak brzmiało tłumaczenie? Bardzo chciałbym wiedzieć, żałuje że nie zapytałem.

Mam nadzieję, że spotkanie z Bogiem i Duchem Świętym, w tak nietypowym miejscu sprawi, że mój powrót do Kościoła stanie się faktem. Mam głęboką nadzieję, że pojawicie się za rok – zastanawia się Norbert.

Aby takie historie znów były możliwe. Potrzebne jest wasze wsparcie. Wejdź na https://pomagamy.im/przystanekjezus i pomóż w organizacji Przystanku Jezus.

 

Zapraszamy do kontaktu

Stowarzyszenie Christophoros
ul. Bożego Ciała 10
82-300 Elbląg
tel. 660 410 152 Andrzej Michalczyk (wiceprezes)
e-mail: kontakt@christophoros.org.pl

nr konta: 23 1140 2004 0000 3702 7803 4780

11 + 1 =